Filharmonia Koszalińska szuka muzyków. Osoby biorące udział w rekrutacji musza uiścić wpłatę 150 złotych, by wziąć udział w przesłuchaniu. Sprawa odbiła się szerokim echem i oburzyła związki zawodowe, ale i organizacje działające na rzecz jawności. Czy kwota podlega zwrotowi? W jakim trybie jest pobierana? Czy to powszechna praktyka? Eksperci stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom nie mają wątpliwości, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

„Warunkiem przystąpienia do przesłuchań jest wpłacenie kaucji gotówkowej w kwocie 150,00 zł w kasie Filharmonii, najpóźniej do chwili rozpoczęcia przesłuchań. Kaucja gotówkowa podlega zwrotowi po zakończeniu przesłuchań i dokonaniu wyboru muzyka spośród zgłoszonych kandydatów, poza muzykiem wyłonionym do zatrudnienia w Filharmonii. W jego przypadku kaucja podlega zwrotowi niezwłocznie po podpisaniu umowy o pracę i przystąpieniu do pracy. W przypadku niespełnienia tych warunków kaucja ulega przepadkowi na rzecz Filharmonii”

Odpłatność za udział w rekrutacji? Absolutnie niecodzienne zdarzenie


      Powyższa wiadomość ukazała się w mediach społecznościowych Filharmonii Koszalińskiej. Wiele osób oburzyło się, że w takim trybie wybierane są osoby do pracy w instytucji publicznej.

Przepisy prawa pracy nie regulują wprost kwestii dopuszczalności pobierania od kandydatów do pracy kaucji za udział w rekrutacji. Jest to praktyka właściwie niespotykana.

 

– Celem rekrutacji jest ustalenie kwalifikacji i kompetencji potencjalnych pracowników w celu wyłonienia spośród nich osoby dającej najlepszą rękojmię wykonywania danej pracy – a nie uzyskiwanie przez pracodawcę jakichkolwiek korzyści finansowych za przeprowadzenie procesy rekrutacyjnego; pracodawca nie powinien również przerzucać kosztów z tym związanych na osoby ubiegające się o zatrudnienie. W toku rekrutacji powinny obowiązywać zasady niedyskryminacji poszczególnych kandydatów, także pod względem finansowym – mówi mec. Marek Jarosiewicz z kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski, prawnik stowarzyszenia.

 

–  Pracodawcy w okolicznościach sprawy i tak trudno byłoby twierdzić, że kaucja stanowi formę ekwiwalentu za koszty związane z organizacją procesu rekrutacyjnego, np. za obecność rekruterów, wynajęcie odpowiedniej Sali, zapewnienie nagłośnienia itp., skoro przecież z przekazanych informacji wynika, że kaucje zwracane są wszystkim uczestnikom rekrutacji, którzy nie zostaną wybrani na dane stanowisko – taka konstrukcja wskazuje, że to nie w celu pokrycia w/w kosztów opłaty te zostały wprowadzone. Bez wątpienia natomiast tego rodzaju działanie trudno nazwać etycznym, z perspektywy wzajemnego poszanowania stron stosunku pracy. Szczęśliwie, opisywany przypadek wydaje się aktualnie raczej odosobnionym zdarzeniem – komentuje mec. Marek Jarosiewicz.

 

Zabrakło wyczucia i dobrego smaku

 

– To bardzo zaskakujący anons – przyznaje Małgorzata Marczulewska, Prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom. – Od lat nie mieliśmy takiego tematu. Można powiedzieć, że wpłacanie pieniędzy za znalezienie pracy kojarzy nam się z latami 90 i czasami wielkiego bezrobocia, gdzie trzeba było uiścić zapłatę, by ktoś nas zatrudnił czy w ogóle dopuścił do rekrutacji. Sytuacja jest skandaliczna i na pewno nie służy dobrze wizerunkowi szanowanej instytucji kultury. Tego typu anonse należałoby również rozpatrywać pod kątem prawa pracy – przyznaje Małgorzata Marczulewska.

 

Na przestrzeni lat do stowarzyszenia trafiało wiele skarg dotyczących przebiegu rekrutacji, ale w takiej formule stowarzyszenie widzi ogłoszenie po raz pierwszy. – Docierały do nas sygnały, że firmy rekrutacyjne pobierają od potencjalnych kandydatów opłaty, ale to było w 2018 roku, czyli kiedy jeszcze rynek HR  nie był tak rozwinięty jak dzisiaj. Obecnie trudno wyobrazić sobie taką sprawę. To kwestia etyki, ale i ogólnie szeroko rozumianego poszanowania kandydata do pracy. Tutaj chyba tego dobrego smaku i wyczucia zabrakło – dodaje prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom.

 

ZDJĘCIE – WIKIPEDIA