12 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Pracoholizmu – to wydarzenie ma nam przypominać, że praca nie jest w życiu najważniejsza. Czy tak rzeczywiście jest? Statystyki pokazują, że problem z przepracowaniem ma nawet 15% Polaków. Często decydują się oni na pracę kosztem życia prywatnego, pasji pozazawodowych czy życia towarzyskiego.
Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom poprosiło o napisanie komentarza w tej sprawie coach Małgorzatę Krawczak. Przeczytajcie!

Autorka felietonu – Małgorzata Krawczak

Pracoholizm (uzależnienie od pracy; ang. workaholism) – rodzaj uzależnienia psychicznego, objawiającego się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku.

Tyle definicja. A jak jest w rzeczywistości? Moim zdaniem pracoholizm jest nieuświadomioną formą ucieczki od szczęścia w życiu. Korzeni pracoholizmu doszukiwać należy się jeszcze w dzieciństwie, kiedy to kształtowały się w nas nasze poglądy na życie i na świat. Te poglądy były kompilacją różnego rodzaju opinii wydawanych przez ważne dla dziecka osoby.
Niestety, zbyt często opinie te zawierały krytykę dziecka i jego zachowań oraz krzywdzące go porównania z tzw. „lepszymi”. Każde dziecko pragnie jednego – by najbliżsi je kochali. A skoro krytykują, wyśmiewają, szydzą i porównują, to znaczy dla dziecka tylko jedno – rodzice nie kochają. Na początku dziecko ze wszystkich sił stara się pokazać, że zasługuje na miłość i pochwałę. Kiedy małe dziecko staje się większym dzieckiem, zaczyna analizować mocno to, co słyszało przez wiele lat i co słyszy nadal i w co już uwierzyło i podświadomie wkracza na jedną z dróg – albo traci całkowicie wiarę w siebie, albo poprzysięga w duchu, że jeszcze wszystkim pokaże, że wszystkim im udowodni…
Dziecko nadmiernie krytykowane tworzy sobie wypaczoną definicję szczęścia, a tym samym sukcesu – uniknać negatywnego (krytyki, porównań) i iść w kierunku pozytywnego (pokazać innym, udowodnić).

Ok. 90% takich dzieci w swoim życiu dorosłym decyduje się na tzw. przeciętność życiową, a pozostałe 10% wykazuje zadatki na pracoholików. Co to znaczy? Trzeba udowodnić wszystkim, również i sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych, że dam radę, że wejdę na sam szczyt. Tylko czym jest ów szczyt?
Szczyt często oznacza bycie NAJ w kluczowych dziedzinach życia. Bycie NAJ oznacza, że nikt mi nie dorówna. I tu zaczynają się problemy, gdyż jest to niemożliwe. Pracoholik jednak tego nie dopuszcza do siebie.

W pogoni za NAJ najczęściej cierpią relacje rodzinne. Pracoholik i rodzina, którą zakłada, to ogromne wyzwanie. Dla pracoholika rodzina nie ma takiej wartości, jaką ma dla innych. To właśnie rodzina, w której się wychowywał, nie dawała mu przestrzeni do doświadczania szczęścia. Dlatego rodzinę, którą zakłada, będzie traktował tak, jak traktowała go rodzina, w której się wychował, niestety…

Pracoholizm, jak każdy –holizm, jest ucieczką od uczucia „braków” – za mało dobry, mądry, ładny, bogaty, kochany… Pracoholik ma podświadomą potrzebę ciągłego uzupełniania tych braków. Temu procesowi przyświeca zasada „Cel uświęca środki”, dlatego relacje rodzinne cierpią najbardziej. Celem pracoholika jest uzupełniać, nie uzupełnić.
Pracoholizm to nieuświadomiony proces wyniszczający emocjonalność danej osoby i osób wokół niej. Dlatego warto uświadomić sobie to, co nieuświadomione, by droga na szczyt była celem – nie szczyt. Na szczycie jest mało miejsca, za to na drodze można spotkać to, co ludzie zwykli nazywać szczęściem.

Nie obawiaj się walki o swoje prawa

Nasza firma w pełni wspiera Cię w walce o prawa, godne traktowanie oraz uczciwe wynagrodzenie za wykonaną pracę. Skontaktuj się z nami.
Kontakt

Zadzwoń
+48 500 509 410
i uzyskaj Pomoc