Billboard o dość interesującej treści zawisł w centrum Szczecina. Komentarz coach Małgorzaty Krawczak, ekspertki stowarzyszenia.

Co jakiś czas pojawiają się różne ogłoszenia na ulicach naszego miasta. Świat stawia na kreatywność, więc nie ma co się dziwić, że i w tej przestrzeni pomysłów nie brakuje. Poprzez szczecińskie billbordy ktoś kiedyś szukał swojego zaginionego kota, a inny ktoś szukał kandydatki na wspólne życie.  Tym razem takie ogłoszenie na ulicy Szczecina się pojawiło. Czytam i tak się zastanawiam, co to za manewry i kto za tym stoi?

Pies na … robotę! A w podtytule – Szukam pracy ciekawej, nietuzinkowej, dołączę do ciekawego projektu. Poniżej pokaźne CV wg aktualnych standardów, bo ze zdjęciem.

Rynek pracownika, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnim okresie, wydaje się kończyć. Nadciągające spowolnienie gospodarcze i problemy geopolityczne sprawiają, że sytuacja pracowników i kandydatów w części branż już niedługo może ulec diametralnej zmianie. Czyżby te sygnały wpłynęły na tworzenie się nowych trendów w poszukiwaniu pracy? Ostatnie wydarzenia, od pandemii zaczynając, poprzez „Nowy Ład”, a na wojnie i jej skutkach kończąc nie napawają zbyt wielkim optymizmem. Liczba publikowanych ofert pracy ostudza w dużym stopniu rynek pracy. Według raportu Grant Thornton „Oferty pracy w Polsce” z czerwca 2022 roku w danym miesiącu ogólnie w kraju pojawiło się 288 409 nowych ofert pracy. Oznacza to stosunkowo duży spadek w odniesieniu do czerwca 2021 roku (o 23 460 ofert, czyli o 7,5%).

Ale do rzeczy. Widzę billboard i już zapala mi się czerwona lampka. Kogo stać na takie koszty? Kto za tym stoi? Dlaczego ta osoba określa siebie jako psa a nie z imienia i nazwiska?

Pies na robotę. Można domniemać, że to miała być parafraza znanego powiedzenia opisującego mężczyznę uganiającego się za kobietami,  którego wydźwięk moralny nie stawia ów mężczyzny w zbyt dobrym świetle – choć to pewnie zależy od punktu widzenia. Bo to, co się jednym nie wpisuje w gusta, w innych budzi zachwyt.

Pies na robotę z jednej strony mógłby dla jednego pracodawcy być kimś, komu będzie zależało tylko na tym, by dostać jak najwięcej, bez specjalnego angażowania się na dłużej, a dla drugiego pracodawcy może to być ktoś, kogo szuka – zdobywca za wszelką cenę. Zależy, kto kogo szuka.

Mój wewnętrzny krytyk zaprasza mnie do głębszej analizy. No to tak mi po głowie chodzi.

Lewy górny róg. Wg badań naukowych jest to pierwsza sekcja, na którą pada wzrok. Ma ona pomóc w określeniu intencji danego komunikatu. A wzrok potencjalnego odbiorcy anonsu pada na wyrażenie „Pies na… robotę!” Pies – to już przeanalizowałam powyżej. Słowo robota może sugerować, że do pracy ta osoba może się średnio nadawać, choć pies pod krawatem. Poniżej wizerunek psa dla zwrócenia uwagi.

W prawym górnym rogu, a widnieją słowa „Czekam na wszelkie oferty, a najbardziej na te nietypowe”. Ten obszar strony w gazecie, w której umieszcza się reklamy, jest najdroższy. A tu reklama dotyczy wytłuszczonych słów, które swą nakazowość ubierają w pewną desperację, o której mogą świadczyć słowa niewytłuszczone. I adres mailowy do składania ofert nietypowych.

Pozostałe miejsce to zlepek wyrażeń, których najczęściej używa się w CV. Konkrety, ale takie zbyt typowe jak na poszukiwacza ofert nietypowych.

Kto za tym stoi? Być może konkretna osoba, której finanse pozwalają na taki rozmach. Być może jakiś StartUp.

Billboard zwraca uwagę, tylko w jakim stopniu tych, do których jest on adresowany?