Pracodawcy, których przychody wyraźnie się zmniejszyły podczas pandemii koronawirusa, szukają sposób na ograniczenie wydatków. Oczywistym rozwiązaniem wydaje się optymalizacja kosztów zewnętrznych i wewnętrznych oraz ograniczenie zatrudnienia. Tego też obawiał się Rząd RP stąd też już w pierwszych modułach Tarczy Antykryzysowej zastosowano rozwiązania, których celem było utrzymanie jak największej ilości miejsc pracy oraz zachęcenie przedsiębiorców by w trudnym czasie lockdown nie zwalniali pracowników, a np. ograniczali im etaty lub obniżali podstawę wynagrodzenia. Jak się niestety okazywało, niektórzy przedsiębiorcy również w tej przestrzeni pozwalali sobie na nadużycia. – Pracownicy nie mogą pozostawać bierni. Tu chodzi o ich pracę, ich pieniądze i ich godność – mówi Małgorzata Marczulewska, Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom.

Według statystyk z minionego kwartału, nawet połowa pracodawców zdecydowała się na czasowe obniżenie wynagrodzeń swoim pracownikom
Najpoważniejsza jest sytuacja w przemyśle, transporcie, branży kreatywnej (w tym w mediach) oraz w branżach sezonowych
Obniżenie wynagrodzenia w przypadku stosowania Tarczy Antykryzysowej musi opierać się m.in. na umowie z pracownikami, nie może być wyższe niż 20% i musi być oznaczone konkretnym terminem
Do naszego Stowarzyszenia zgłaszają się pracownicy skarżący się, że zarabiają mniej, a pracują tyle samo. Szefowie chcą by firma była efektywna przy możliwie niskich kosztach

Obniżki są możliwe, ale nie mogą występować „ot tak, bo koronawirus”
Obniżki stały się realną alternatywą dla zwolnień i likwidacji stanowisk pracy. Specjaliści przyznają jednak, że często dochodziło do rozmaitych nadużyć ze strony pracodawców. Np. obniżka wynosiła więcej niż 20% wynagrodzenia mimo iż firma korzysta z tarczy antykryzysowej, pracodawca nie wydzielił czasu kiedy pensja powróci do stanu sprzed pandemii lub pracodawca nie poinformował, że obniżenie wynagrodzenia wiąże się z tym, że pracownik ma prawo do jednego dnia wolnego w tygodniu.
– Pojawia się wielu pracodawców, którzy czas pandemii koronawirusa wykorzystują do obniżania wynagrodzeń swoim pracownikom. W przypadku wielu branż jest to uzasadnione, bo firma np. bardzo źle zniosła lockdown i jej odbudowanie może zająć długie miesiące. Prawda jest jednak taka, że pojawiają się również sytuacje, gdzie firmy działają dobrze mimo pandemii, a i tak dochodzi do optymalizacji. Jeżeli przedsiębiorca korzysta z Tarczy Antykryzysowej to obniżenie wynagrodzenia może nastąpić na określony umową czas i nie może być ono wyższe niż 20% – mówi mec. Mateusz Galikowski, współpracujący ze Stowarzyszeniem STOP Nieuczciwym Pracodawcom. – Informowanie pracowników telefonicznie czy ustnie, brak porozumienia ze stroną związkową, brak informacji o sytuacji firmy to są sytuacje karygodne i nie powinny mieć miejsca. Sugeruję pracownikom najpierw rozmowę z organizacjami pracowniczymi np. związkiem zawodowym, jeżeli to się nie uda to możemy wystąpić do zarządu firmy o udostępnienie porozumienia przewidującego obniżenie wynagrodzenia. Jest to wieża, którą pracownik ma prawo uzyskać. Nie można obniżyć pensji pracownikowi „ot tak, bo koronawirus” – dodaje mec. Mateusz Galikowski i dodaje, że w ramach Tarczy Antykryzysowej wynagrodzenie może zostać obniżone o 20%, ale kwota ostateczna wypłaty nie może być niższa niż wynagrodzenie minimalne.
Pracodawca „zapamięta” kto był z nim w trudnych chwilach. To groźba?
Pracownicy muszą być świadomi, że obniżenie wynagrodzenia wiąże się także z obniżeniem czasu pracy: – Pracujemy cztery dni w tygodniu, za wynagrodzenie odpowiadające czterem dniom. Nie ma to jednak żadnego wpływu na nasze świadczenia emerytalne. Tutaj sprawa też jest skomplikowana, bo nie w każdej firmie system godzinowy jest taki oczywisty. Jeżeli w przedsiębiorstwach pracuje się na zmiany, pracuje zdalnie lub w systemie dyżurowym to może dochodzić do sytuacji, że to obniżenie wymiaru pracy o 20% nie będzie takie oczywiste – mówi mec. Mateusz Galikowski. – Pracodawca musi poinformować pracownika, kiedy jego pensja powróci do stałej formuły. Okres maksymalny obniżenia pensji to kilka miesięcy, jest to uzależnione od czasu trwania wsparcia w ramach Tarczy Antykryzysowej. Pracownicy muszą być świadomi, że po zakończeniu działania tarczy pracodawca ma prawo np. renegocjować warunki umowy. Powrót do wyższych zarobków w dużej mierze jest więc uzależniony od tego jak firma będzie radzić sobie z kryzysem wywołanym pandemią – dodaje mec. Galikowski.
Jak mówi Prezes Zarządu Grupy AVERTO i Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom w naszym regionie dochodzi do sporej ilości skarg na zachowanie pracodawców. Niektórzy podwładni podejrzewają swoich szefów np. o nie do końca uczciwe zachowanie związane z wypłacaniem świadczeń pomocowych: – Mieliśmy skargi dotyczące np. tego, że pracodawca nie informował pracowników, że obniżka wynagrodzenia jest równoważna ze zmniejszeniem czasu pracy. Pracownicy więc chodzili do pracy normalnie, a zarabiali mniej. Były też zgłoszenia, że szef przyznał, że pracownicy powinni przychodzić do pracy cztery, a nie pięć dni w tygodniu, ale on by chciał by przychodzili normalnie, a jak nie będą to on „zapamięta” kto nie był razem z firmą w trudnych czasach – dodaje Prezes Marczulewska. – Pracownicy mają prawo egzekwować swoje prawa i my jako stowarzyszenie im w tym pomagamy, telefonów jest całe mnóstwo. Radzimy solidarność i wspieranie pracodawców, ale szefowie firm muszą być świadomi, że utrzymywanie efektywności na siłę przy zmniejszeniu wynagrodzeń nie jest zachowaniem propracowniczym – dodaje Prezes Małgorzata Marczulewska.
Wszystkich poszkodowanych przez pracodawców zachęcamy do kontaktu ze Stowarzyszeniem. Wszystkie podejmowane przez nas sprawy są podejmowane bezpłatnie!

Nie obawiaj się walki o swoje prawa

Nasza firma w pełni wspiera Cię w walce o prawa, godne traktowanie oraz uczciwe wynagrodzenie za wykonaną pracę. Skontaktuj się z nami.
Kontakt

Zadzwoń
+48 500 509 410
i uzyskaj Pomoc